- Mała, głupia dziwka - mówił Louis, czemu Harry i Cas się przesłuchiwali.
Takie właśnie miał zdanie o większości dziewczyn. Dziwki, dziwki jeszcze raz dziwki. Być może wydawał się osobą bez uczuć, ale taki incydent nie ma miejsca z byle powodu.
Właściwie, to tym powodem była Adriana Jones - jego pierwsza dziewczyna, w której się zakochał po uszy w wieku szesnastu lat. Nastolatka z początku była naprawdę słodka i kochana, ale z czasem wpadała w złe towarzystwo, w co również zaczęła wciągać swojego chłopaka, Louisa. Któregoś wieczoru byli na jakiejś domówce. Jones ruszyła w głąb tańczącego tłumu wraz ze swoją przyjaciółką Amy, a Tomlinson udał się w spokojniejsze miejsce, by wraz z chłopakiem tej drugiej, napić się piwa.
- Adriana jest niezła - stwierdził Jake, partner Amy.
- Bo moja - zaśmiał się Tommo.
- Nie koniecznie - nastolatek napił się alkoholu.
Lou skrzywił się, po czym zaczął analizować słowa nowego kolegi. To miało go obrazić? Czy coś, co w pewnym sensie należało do Tomlinsona, miało oznaczać gorsze?
- Widzę, że mało wiesz o swojej dziuni - kontynuował Jake. Nachylił się w kierunku Lou, po czym ciszej ponownie się odezwał. - Większość chłopaków na tej imprezie ją zaliczyło. Pewnie nawet teraz jest w sypialni z kimś, kto nie jest tobą. - roześmiał się gardłowo, co wprawiło Tommo w zakłopotanie. - Na twoim miejscu przeleciałbym ją, a następnie zerwał.
- Idę jej poszukać - szatyn wstał, po czym skierował się na piętro.
Przechodził co chwilę przez jakieś drzwi. Sprawdzał każdy możliwy zakątek. Jak na zawołanie, w którymś pokoju zastał Adrianę, która nago siedziała okrakiem na jakimś brunecie. Ta, gdy tylko zobaczyła swojego chłopaka, zerwała się na nogi, po czym podbiegła do Lou.
- To nie tak, jak myślisz kotku - mówiła przez łzy.
Wydawała się mu taka żałosna. Narastała w nim nienawiść, ból i rozbawienie. Nie wiedział czy się śmiać, czy płakać.
- Zamknij swój parszywy pysk, dziwko - warknął. - Nie masz nic do gadania. Puszczasz się na lewo i prawo - podniósł ton.
- Błagam, nie mów tak - nadal płakała, co doprowadzało do tego, że w Tommo narastała jeszcze większa złość.
Nienawiść, która pojawiła się w ciągu chwili, jak i adrenalina zrobiły swoje. Louis uderzył ją z całej siły w twarz, a gdy upadła, złapał ją za włosy, następnie pociągnął do góry, by znów stała. Widział, jak po jej twarzy spływa krew, co sprawiało, że czuł w pewnym sensie ulgę. Uznał, że na tym nie poprzestanie, więc kolejnym miejscem, w które celował zaciśniętą pięścią, był brzuch. Uderzył tak mocno, że poczuł jak ręka go piecze, a do tego słyszał jakiś trzask, który najprawdopodobniej oznaczał złamane żebro. Dziewczyna krzyczała, błagając o pomoc bruneta, który siedział skulony i zapłakany na łóżku. Tomlinson widząc to, uśmiechnął się. Powtórnie uderzył Adrianę w brzuch, po raz kolejny słysząc trzask. Roześmiał się jeszcze bardziej, a następnie pchnął ją na ziemię. Obrócił ją tak, by leżała na brzuchu. Usiadł na jej biodrach okrakiem, po czym wyciągnął z kieszeni scyzoryk.
- Tak lubisz się puszczać? - Ponownie wybuchł podłym śmiechem. Pomimo tego, że krzyczała, nie powstrzymywał się. - Zrobimy ci mały tatuaż, tak by każdy wiedział, co z tobą robić.
Wbijając scyzoryk w plecy, napisał drukowanymi literami słowo "dziwka". Był pewny, że blizna pozostanie wyraźna i każdy będzie w stanie się doczytać. Poczuł triumfalną satysfakcję, więc wstał i wyszedł z imprezy.
Oczywiście, że dostało mu się za to. Jones oraz jej rodzina, nie odpuścili mu tego. Nastolatek trafił do poprawczaka na 3 lata, gdzie poznał Liama. Od momentu, w którym dał popalić Adrianie, uważa, że przemoc, to najlepsze rozwiązanie. Tak samo przez młodą Jones uważa, że każda dziewczyna to dziwka. No może oprócz Cassie. Dzięki Horanowi, miał o niej inne zdanie.
***
Restauracja "Nad niebem" nie była restauracją dla snobów, jednak nie wypadało założyć do niej przetartych jeansów i trampków. Sheila miała wielki dylemat, co do ubioru, lecz po kilku minutach spokoju i marznięcia w samym ręczniku, zdecydowała się na włożenie bordowej spódnicy z podwyższonym stanem oraz zwykłej białej koszulki, ciasno przylegającej do jej ciała. Przełknęła ślinę, kiedy zamiast jakiś wysokich szpilek, wsunęła na nogi proste czarne balerinki. Tak na wszelki wypadek.
Włosy pofalowały się pod wpływem lokówki. Opadały kaskadami na ramiona Sheili, które okryte zostały czarną marynarką. Delikatny makijaż podkreślał jej naturalną urodę. Uśmiechnęła się do siebie, po czym wrzuciła do skórzanej torebki portfel, komórkę, kilka kosmetyków i gaz pieprzowy. Środków ostrożności nigdy za wiele.Wyszła ze swojego pokoju i podążyła do kuchni, gdzie na kartce zapisała informację dla mamy, że wróci późno i żeby się o nią nie martwiła. Wzięła do ust gumę do żucia i wyszła z mieszkania, przekręcając oba zamki.
Odetchnęła głęboko świeżym powietrzem, po czym ścisnęła pasek torebki i podążyła w stronę przejścia dla pieszych. Cieszyła się, że nie musiała wynajmować taksówki, przez co narażałaby się na kolejne koszty. Miejsce spotkania znajdowało się na sąsiedniej ulicy od kamienicy, w której mieszkała, więc nie minęły dwie minuty, jak pojawiła się przed drzwiami restauracji. Spojrzała na zegarek, który znajdował się na jej prawym nadgarstku i tak jakby się spóźniła.
Widziała Stanleya, który jak model opierał się o jedną z kolumn, znajdujących się przy wejściu. W dłoni trzymał czerwoną różę i rozglądał się dookoła. Przeczesał swoje krótkie włosy i jego wzrok momentalnie padł na oczarowaną jego widokiem Sheilę. Uśmiechnął się szeroko i zachęcił ją tym do podejścia.
- Cześć - przywitała się nieśmiało, stając tuż przed nim. Wiedziała, że zlustrował ją od góry do dołu.
Musnął swoimi ustami jej różany policzek Sheili, po czym oblizał swoje wargi. Wręczył jej kwiatek, za co podziękowała uśmiechem i wpuścił ją przodem do restauracji i poprowadził w stronę zarezerwowanego stolika. Usiadła na krześle, które jej wysunął i zawiesiła torebkę na oparciu. Popatrzyła na Stanleya, który nie spuszczał z niej wzroku. Jego palące spojrzenie było dla niej peszące i lekko niekomfortowe.
- Bardzo ładnie wyglądasz - zaczął rozmowę używając niskiego głosu.
- Dziękuję - zarumieniła się i spuściła wzrok.
- Jesteś strasznie nieśmiała.
- Zdenerwowana.
- Tym spotkaniem? - uniósł jeden kącik ust do góry.
- Tak jakby.
- Nie gryzę. - zaśmiał się. - No chyba, że poprosisz.
Dziewiętnastolatka zrozumiała sens jego słów, jakim był podtekst erotyczny. Szybko wzięła do ręki menu i starała się znaleźć coś odpowiedniego, czyli lekkostrawnego i w małej porcji, dla swojego żołądka.
Siedziała na przeciwko Stana. On w pełni rozluźniony i skupiony na niej, ona zaś nie mogła usiedzieć w miejscu z powodu rozsadzającego ją wewnątrz stresu. Najzwyczajniej w świecie miała ochotę uciec przez okno i znaleźć się jak najdalej od niego.- Zaplanowałaś coś na później? - poprawił się w miejscu i położył obie ręce na stoliku.
- Nie, dlaczego pytasz? - odłożyła kartę na bok.
Pokręcił tylko głową i puścił jej oczko.
- Kiedy ja na prawdę... - zacięła się, kiedy stanęli przed wejściem jakiegoś klubu.
- Mówiłaś, że nie masz planów, więc zapraszam.
Wiedział, że mimo prób odmowy, nie potrafiłaby poprosić go o odwiezienie do domu. Zdawał sobie sprawę z tego, jak działał na nieznajome. Gdyby każda z nich mogła, rzuciłaby się chociażby jego objęcia. Właśnie przez to był bardzo pewną siebie osobą.
Wprowadził ją wgłąb lokalu i zamówił dwa drinki. Oboje usiedli na stołkach barowych i przypatrywali się pracy barmana, który podrzucał butelki z różnymi alkoholami i przyrządzał różnokolorowe napoje.
Gdy Sheila dostała swoją szklankę z drinkiem, przysunęła słomkę do ust i pociągnęła kilka łyków, przypatrując się tańczącym tłumom. Odłożyła naczynie na blat i przerzuciła wzrok na migoczące neonowe światła i DJ'a, który stał na podeście obstawiony konsolami to miksowania muzyki.
Stanley wyciągnął ją na parkiet dopiero kiedy wypiła kilka shotów i dwa drinki. Po czterech piosenkach dziewczyna ruszała się bardzo energicznie i dosyć wyzywająco, kiedy ocierała się swoim spoconym ciałem o tors i krocze Stanleya.Wrócili do baru, by znów się napić. Dziewczyna nadawała jak najęta, więc jej chwilową nieuwagę wykorzystał Stanley, który do jej napoju wrzucił drobną, białą tabletkę. Zamieszał wszystko słomką i dopił swoje whisky, po czym podstawił brunetce pod nos alkohol i kazał wypić do dna. Kiedy odetchnęła, czując gorzkawy smak, pociągnął ją na parkiet i obrócił, przyciągając do swojego ciała.
Po około dwóch piosenkach Sheila poczuła zawroty głowy. Jej nogi stały się z lekka giętkie, podobnie jak reszta ciała. Sądziła, że było to wynikiem mocnego stanu upojenia. Nie domyślała się, że to Anderson dosypał jej narkotyki.
Mruknęła coś niezrozumiałego i by utrzymać równowagę, zarzuciła ręce na szyję towarzysza i mocno przycisnęła ich klatki piersiowe do siebie. Po chwili zdjęła marynarkę, ponieważ doskwierał jej nadmiar gorąca. Pot ściekał po jej twarzy i karku, powodując że włosy zaczęły się przyklejać do jej ciała.
- Tańczmy całą noc - wymruczała Stanowi do ucha, kiedy się nad nią pochylił.
Dwudziesto-czterolatek zaśmiał się gardłowo. Jego mina niestety zrzedła, kiedy nastolatka zaczęła wysuwać się z jego objęć. Warknął zdenerwowany i przerzucił ją sobie przez ramię. Jedną dłoń trzymał ją za uda i pośladki, kiedy wyprowadzał ją na zewnątrz. Jej ręce wisiały luźno i odbijały się od jego ciała. Posadził ją na siedzeniu pasażera, zapiął pasami i po chwili usiadł za kierownicą. Nie zważając na to, ile alkoholu wypił, ruszył w stronę swojego mieszkania.
***
Oshawott(Karola): Wyszło jak wyszło. Chyba czytelników przybywa - co za emołszyns. Echo(Zuza): Przez ostatnie 2 rozdziały mnie tutaj nie było, bo Karolcia nam się rozpędziła XD. Powiem wam, że pisanie takich brutalniejszych scen (Louis) jest dla mnie przyjemnością (#PsychopathModeOn). Czytelników przybywa, a komentarzy nadal mało. To dla nas wiele znaczy. Nawet jeżeli macie do wytknięcia nam błędy, to po prostu to zróbcie. Chcemy być coraz lepsze, więc uwagi mile widziane. Oczywiście nie chcemy też hejtów, bo jest pewna różnica między hejtem, a krytyką. Dobra nie rozgaduję się już, tylko czekam na wasze komentarze <3
czytasz=komentujesz
Genialny jak zawsze! ♥
OdpowiedzUsuńświetny *-*
OdpowiedzUsuńnie mogę się doczekać nexta :o
Świetny *.*
OdpowiedzUsuńChce już następny rozdział <3
#fangirling bo Louis
OdpowiedzUsuńczas na kolejny idealny komentarz
dziwkadziwkadziwkadziwkadziwkadziwkadziwka hehe.
dobre. błędów nie zauważyłam bo Louis >>>
jestem ślepa.
więcej takiego Louisa *-*
"i tak jakby się spóźniła." tak jak Zuza się "tak jakby" spóźnia? albo tak jakby jestem blondynką, tak jakby trochę mi nie pasuje, ale to tylko tak jakby.
tak jakby jestem okropna.
tak jakby. znowu. omg. słowo dnia: tak jakby. (co z tego, że to nie słowo, tak jakby dwa słowa)
wspominałam już, że jestem okropna?
"Razem ze Stanem siedziała na przeciwko siebie." Sheila Hero again. XD Znowu chcę być jak Sheila i móc siedzieć na przeciwko mnie! :D
Stan jest taki wspaniały *-*
"różnymi alkoholami i przyrządzał różnokolorowe napoje." dużo różności, w tym klubie, z różnymi ludzmi, o rożnych upodobaniach. ciekawe czy barman lubi takie różne rzeczy.
tak jestem okropna.
Stan taki zły. Mr, niech ją zgwałci. Zamknie w piwnicy, a kiedy ona straci wolę walki itd. Niech zostanie jego sługą i dziwką. Wtedy Louis będzie nazywać ją dziwką dalej, a Stan będzie mieć własną laskę i wg wszyscy będą happy. I będzie ciekawie.
Tak, mnie już nie da się uratować.
Dzieje się, dzieje :D Jestem tak ciekawa co się wydarzy w kolejnym rozdziale, ze nawet sobie tego nie wyobrażacie. Sheila zaszalała, taka nieśmiała osóbka, a tu proszę.
OdpowiedzUsuńWeny, weny i jeszcze raz weny :D Pozdrawiam, Di.x
Razem ze Stanem siedziała na przeciwko siebie. - przegapiłem moment, w którym się rozdwoiła? XD
OdpowiedzUsuńDwudziesto-czterolatek pisze się bez tego gównianego myślnika xD
Poza tym jest jeszcze nawałnica powtórzeń, zgubionych literek, powtórzeń, złych form słów, powtórzeń i trochę takich błędów logicznych, których ukoronowaniem było siedzenie sheili na przeciwko siebie xDD Tak ogólnie to wpakujcie tutaj jakieś bohaterskie uratowanie jej przed gwałtem... albo nie słuchajcie mnie i niech ją zgwałci... ale poczytajcie trochę o tym, albo oglądnijcie kilka pornosów, żeby to nie wyszło kalecznie XDDD
GENERALNIE, TO KOMENTARZ MANI WYGRYWA INTERNETY XD
OdpowiedzUsuńczemu ja prawie nigdy nie zauważam błędów? :o
Sheila się rozdwaja, a moja bohaterka siedzi między nogami Nialla jednocześnie opierając się o jego plecy KAMASUTRA LEVEL 9999
cieszę się, że zaczyna się w końcu coś dziać, ale nadal mam takie WTF, CZEMU JA BYŁAM TYLE ROZDZIAŁÓW W TYŁ? O.o
Mam nadzieję, że czas pozwoli mi od teraz czytać regularnie :3
życzę weny! xx
Jak zawsze super :D , mam tylko jedną ''konstruktywną uwagę '' (xd)..więcej mojego Zayna!! xD
OdpowiedzUsuń