sobota, 29 marca 2014

Rozdział 9: Królowa lodu potrafi płakać?

     Ból rozsadzał wnętrze jej czaszki. Słońce nie świeciło tamtego dnia, więc promienie nie wpadały przez okno do pokoju i nie raziły Sheili po oczach. Dziewczyna przetarła swoje oczy i zaczesała włosy do tyłu, po czym uniosła się delikatnie na łokciach, czując suchość w ustach. Jęknęła, oblizując usta i zdziwiła się, dostrzegając butelkę wody przy swoim łóżku.
     Spojrzała na siebie, odkrywając swoje ciało. Kołdrę odrzuciła na bok, a jej oczy wodziły wzrokiem od jej bolących nóg, poprzez nagie uda i klatkę piersiową okrytą zwyczajną luźną koszulką, wyciągniętą z szuflady z piżamami. Przełknęła ślinę i poczuła narastający w niej strach, ponieważ za cholerę nie potrafiła przypomnieć sobie części wieczora spędzonego w towarzystwie Stanleya... Tym bardziej nocy.
     Kiedy głową opadła na poduszki, usłyszała dźwięk gniecionego papieru. Znów się uniosła i sięgnęła po kawałek kartki i obróciła go w dłoniach.

Napisz, jak się obudzisz. Stan.

     - Chyba sobie kpisz. - powiedziała do siebie i rzuciła kartkę na ziemię. 
     Znów opadła i wydała z siebie zduszony jęk. Zamknęła oczy i na ślepo odszukała butelkę, odkręcając ją i przystawiając do ust, upijając kilka dużych łyków. Później odłożyła ją na podłogę i próbowała skupić się na tym, co robiła poprzedniego dnia.
     Do jej głowy nie przychodził żaden pomysł. Jej głowę zaprzątały myśli o tym, jak mężczyzna wprowadził ją do mieszkania a tym bardziej otworzył. Do tego był wręcz bezczelny, że rozebrał ją i nałożył na jej ciało koszulkę, podziwiając ją w prawie pełnej okazałości. A może on grzebał w jej szufladzie z bielizną? Momentalnie poczuła obrzydzenie i chęć wyprania wszystkich swoich ubrań. A co, jeżeli dorobił sobie klucze do jej domu?

***

     Cassie spacerowała po Londynie, bez określonego celu. W głowie siedziała jej jedna osoba - Zayn. Co ten chłopak miał w sobie takiego, że z nogi się pod nią uginały?
     Dziewczyna postanowiła udać się na spacer wzdłuż Tamizy. W ręce trzymała swoją komórkę, która jak zwykle nawet nie drgnęła. Pomimo tylu znajomości, nikt się do niej nie odzywał na tyle często, by na przykład spytać się co porabia. Cas ostatecznie uznała, że jest po prostu samotna, a chłopak, jakim był Malik, po prostu wzbudził w niej zainteresowanie, ponieważ był w jej typie.
     Usiadła na ławce, ponieważ ciągłe chodzenie troszeczkę ją zmęczyło. Była zdziwiona, że Niall tego dnia nawet nie zapytał gdzie idzie. Przecież gdziekolwiek by się nie ruszyła, to mogło czaić się tam niebezpieczeństwo. Przynajmniej tak uważał Horan.
     Poczuła jak ławka ugina się, ale nie pod jej ciężarem. Zwróciła wzrok w tamtym kierunku, a jej serce zaczęło szybciej bić. Mężczyzna, który usiadł obok, również się na nią spojrzał. Evans pośpiesznie wstała, po czym szybkim krokiem ruszyła przed siebie. Tak jak myślała, znana jej dobrze postać ruszyła za nią. Po pewnym czasie zaczęła biec, nie patrząc przed siebie. Chciała jak najszybciej oddalić się od prześladującego ją mężczyzny.
     Wbiegła na tereny mieszkalne. Wpadła na kogoś, przez co w rezultacie przewróciła się. Chłopak, z którym się zderzyła, spojrzał na nią i był co najmniej zdziwiony. Z jej oczu lały się łzy, a całe jej ciało drżało.
     - Królowa lodu potrafi płakać? - Zapytał. Rozpoznała jego głos w trybie natychmiastowym. Niestety nie widziała go, ponieważ słońce świeciło prosto w jej oczy. Ręką próbowała zasłonić źródło światła. Dopiero teraz zauważyła, że chłopak wyciąga ku niej rękę. Złapała ją, a on podciągnął blondynkę do góry.
     - Pomóż mi się ukryć, błagam! - Wydukała.
     - Mieszkam tutaj, więc nie ma problemu - uśmiechnął się. Dziewczyna skinęła głową, po czym udali się do najbliższej klatki schodowej.
     Malik mieszkał na pierwszym piętrze, więc musieli pokonać pewien dystans po schodach. Weszli do małego, ale za to przytulnego mieszkania.
     - Mieszkasz sam? - Zapytała Cassie, powoli opanowując swój ton.
     - Tak. Gdy tylko stałem się pełnoletni wyprowadziłem się od rodziców - powiedział na jednym wdechu, po czym głęboko westchnął.
     Gestem ręki zaprosił Cas do jednego z pomieszczeń, jakim była kuchnia. Blondynka przysiadła na taborecie, który stał obok małego stolika. Malik zaś złapał stojący na blacie czajnik elektryczny, po czym umieścił go pod kranem i odkręcił wodę. Gdy ta napełniła naczynie, odstawił czajnik, a następnie nacisnął mały, czerwony guziczek na rączce. Odwrócił się w stronę dziewczyny, po czym oparł się o blat.
     - Skoro już muszę cię przed czymś bronić, to mógłbym wiedzieć przed czym? - Chłopak starał się utrzymać władczy ton, jednakże nie należał do takich osób, więc i taki ton nie był w jego stylu.
     Dziewczyna nie odpowiadała. Wstała z miejsca, po czym podeszła do okna. Jednakże to, co tam zobaczyło, sprawiło, że głośno pisnęła, po czym padła na podłogę. Zainteresowany Malik spojrzał  w to samo miejsce. Na podwórku przed blokiem stała mało znana mu postać. Bardzo dobrze umięśniony mężczyzna o nieprzyjemnym wyrazie twarzy, najwyraźniej wprawiał Evans w takie zdruzgotanie.
      - Przyjemniaczek - zaśmiał się, zwracając swój wzrok ponownie na dziewczynę. Skulona na ziemi blondynka spojrzała na Mulata z pogardą, przez co uśmiech z twarzy Zayna zniknął. Chłopak ukucnął obok niej, po czym odgarnął pojedynczy, opadający na twarz kosmyk. - Słuchaj - odezwał się całkowicie opanowany. - On tutaj nie przyjdzie, okej? Nawet nie wpadłby na taki pomysł.
      - Nawet nie wiesz na jak mało banalne rzeczy ten skurwysyn potrafi wpaść - szepnęła.
      - Może i nie ogarniam sytuacji, może i nie wiem kim ten facet dla ciebie jest, ale uważam, że nawet twoi przyjaciele nie wpadliby na pomysł, że możesz teraz u mnie przebywać - chłopak wstał. Podszedł ponownie do blatu, po czym wyłączył gotującą się wodę. - Co pijesz? - Zapytał jakby nigdy nic.
      - Możesz mi zrobić jakąś herbatę na uspokojenie. - Cassie również postanowiła wstać, a następnie wróciła na swoje poprzednie miejsce. Wyciągnęła z kieszeni komórkę, a na wyświetlaczu zobaczyła logo firmy Apple. Rzuciła telefon na stół. - Oh, serio? Właśnie teraz musiałeś się rozładować?! - Wrzasnęła.
       - Możesz zadzwonić ode mnie - powiedział Zayn, stawiając obok dziewczyny zieloną herbatę, a sam zajął miejsce naprzeciwko.
       Sięgnął jeszcze do kieszeni, wyciągnął swoją dość już zniszczoną komórkę. Nie był to żaden smartfon. Dokładniej mówiąc był to Sony Ericsson k310i. Wysunął go w stronę dziewczyny. Blondynka była zdumiona, jak i jednocześnie zdziwiona telefonem Mulata. Wyciągnęła rękę po urządzenie, po czym dość niepewnie wciskała guziki. Po wpisaniu dziewięciu cyfr, przyłożyła urządzenie do ucha. Dodzwoniła się do Niallera, opisała całą sytuację oraz podała namiar na mieszkanie Zayna.
        - Dziękuję - powiedziała, oddając komórkę.
        - Nie ma za co.
        - Serio mówię. - Spojrzała prosto w jego oczy, które akurat wpatrywały się w nią. - Naprawdę dziękuję za pomoc.
        - Nikt mi nie uwierzy, że postrach szkoły umie płakać oraz dziękować. - Malik po raz kolejny poważną sytuację przeobrażał w żart.
        - Postrach szkoły - powtórzyła po nim Cassie, a następnie wzięła łyk herbaty.

      Nialler przyjechał w ciągu pięciu minut. Był w okolicy, więc nie miał większego problemu z dojazdem. Widząc chłopaka, którego widział wcześniej w niekorzystnych dla bruneta warunkach, nie był zadowolony. Jednakże wiedział w jakich okolicznościach Cassie znalazła się w jego domu, więc był w stanie to przeżyć.
       - Wsiadaj - odezwał się Horan, wskazując na swój pojazd.
      Dziewczyna bez żadnego pożegnania wsiadła do samochodu, po czym odjechali. Niall przez dłuższy czas się nie odzywał, co wprawiało Cassie w zakłopotanie.
      -Wyglądasz na zdenerwowanego. - Dziewczyna przerwała niezręczną, jak dla niej, ciszę. Blondyn skwitował jej słowa śmiechem. - Wybacz, ale nie rozumiem co cię bawi. - Oburzona Evans zmierzyła ana wzrokiem na znak swojej pogardy reakcją brata, a następnie spojrzała przed siebie. Zauważyła, że minęli tabliczkę z napisem "parking szpitalny", a następnie zwróciła uwagę na ogromny budynek, który jak się domyśliła, był szpitalem. - Co my, do cholery, tutaj robimy?!
      Niall zaparkował nadal się nie odzywając. Cassie kochała go najbardziej na świecie, ale nienawidziła kiedy w stosunku do niej zachowywał się tak samo wrednie, jak dla innych. Jednakże zdawała też sobie sprawę z tego, że taka była jego natura i tutaj nie miała nic do gadania.
     - Powiedzmy, że Harry jest idiotą. - W końcu chłopak przemówił.
     - Że Harry idiotą jest to ja wiem od dawna - zaśmiała się. - Co tym razem zrobił?
     - Szczerze mówiąc, to nie mam pojęcia. Zadzwonił tylko, żebym po niego przyjechał - wytłumaczył.
     Bez dłuższego zwlekania udali się do budynku. Nie musieli się jakoś długo męczyć, by znaleźć Stylesa, ponieważ stał on w głównym korytarzu i kłócił się z pielęgniarką. Na pierwszy rzut oka rzucała się śliwa pod okiem szatyna oraz rozcięta warga. Dopiero potem można było zauważyć, że również ma rękę w gipsie.
     - Powinien pan tu zostać! Nie rozumie pan czym to grozi?! - Krzyczała kobieta w białym fartuszku.
     - Gówno prawda! Nic mi nie będzie. Spierdalaj kobieto, bo w dupie byłaś i gówno widziałaś. Gorsze rzeczy mnie spotykały i jakoś żyję! - Harry machnął sprawną ręką, po czym ruszył ku drzwiom, gdzie zauważył swoich przyjaciół.
     Na jego twarzy był namalowany wyraźny grymas, co wydawało się dość zabawne zarówno Cassie, jak i Niallowi. Bez zbędnych rozmów ruszyli do samochodu Horana. Styles niczym mała dziewczynka siedział w dalszym ciągu oburzony i mamrotał coś pod nosem.
     - Co tym razem? - Zapytał blondyn wciskając pedał gazu.
     - Co tym razem?! - Powtórzył ironicznie Harry. - Zabrali mi prawo jazdy, mój samochód poszedł na złom, a do tego jeszcze wmawiają mi, że mogę mieć uszkodzone coś w środku klatki piersiowej!
     Rodzeństwo przymuszało się, by nie wybuchnąć śmiechem. Cassie ledwo wytrzymywała, więc postanowiła ukryć swoją twarz w dłoniach.
      - Cas, ja to widzę. To nie jest zabawne. Czy wy zdajecie sobie sprawę z powagi sytuacji? - Siedzący z tyłu Styles, przesunął się do przodu, spoglądając raz to na Evans, raz to na Horana.
     - Harry - zaczął Niall, nadal próbując opanować swój ton tak, by brzmiał jak najbardziej poważnie. - Bardziej interesuje mnie dlaczego straciłeś prawo jazdy i wyglądasz, jak wyglądasz.
     - Oh - chłopak postanowił jednak się oprzeć. Westchnął głęboko, a następnie zdecydował się powiedzieć, co właściwie się stało. - Cóż... Przedwczoraj byłem na imprezie, gdzie trochę wypiłem. Pobyłem tam kilka godzin, jednak po jakimś czasie uznałem, że czas wracać do was. Nie chciałem spać w samochodzie, ale musiałem, by trochę wytrzeźwieć. Zdrzemnąłem się na kilka godzin. Obudziłem się całkowicie wypoczęty i jak myślałem, trzeźwy. Słońce już świeciło, więc podniosłem się i włączyłem samochód. Kulturalnie jechałem sobie przez miasto, aż tu nagle jakiś idiota będący przede mną, jechał tak wolno, że postanowiłem dać mu małą nauczkę, więc stuknąłem w jego samochód. Słysząc uderzenie, zatrzymał się na środku ulicy, przez co powstał korek. I wiecie co? - Styles ponownie westchnął, po czym odgarnął opadający na jego twarz kosmyk. - Z samochodu wysiadła jakaś babcia. Wtedy już wszystko było dla mnie jasne. Myślałem już, że zacznie się załamywać obitym zderzakiem, jednak ona podeszła do mojego samochodu i zaczęła się wydzierać, że jak to ja tak mogę! - Harry przerwał swój monolog, ponieważ rodzeństwo po wybuchnęło śmiechem. Mimo to postanowił kontynuować. - Jakby tego było mało, ta kobieta zadzwoniła po policje! No i oczywiście przyjechali, po czym sprawdzili czy jestem trzeźwy. Oczywiście już byłem w pełni sprawny, ale w moim organizmie nadal był alkohol...
     - Okej, rozumiem, że jesteś tym zdruzgotany, ale czemu ty masz złamaną rękę i podbite oko? - Przerwała mu Evans.
     - Jeszcze nie skończyłem mówić, więc pozwól, że dokończę. - Szatyn przełknął ślinę. - Ci idioci powiedzieli, że są zmuszeni zabrać mi prawo jazdy. Z bólem oddałem to prawo jazdy, ale po chwili uświadomiłem sobie, że przecież zachowuję się zbyt grzecznie jak na mnie. Wsiadłem szybko za kierownicę i ruszyłem przed siebie wymijając wszystkich. Pędziłem tak szybko, że sam tego nawet nie ogarnąłem i w pewnym momencie wpadłem w poślizg. Leciałem w powietrzu... - Przerwał, by dodać z entuzjazmem - JAK NA FILMACH! - Na twarzy Harry'ego pojawił się szczery uśmiech. - To chyba było najlepsze, co mnie wczoraj spotkało. Niestety nie trwało to długo ponieważ wleciałem w jakiś budynek. Potem straciłem przytomność i obudziłem się w szpitalu. Sprawdzali co mam uszkodzone i...
      - Debilu, mogłeś się zabić! - Przerwał mu Horan. - Nie mogłeś zostać już w tym szpitalu?
      - Jednej pielęgniarce wymsknęło się, że ma potem przyjechać policja, czego nie chcemy, prawda? Najprawdopodobniej mnie teraz szukają i szczerze mówiąc mam to w dupie.
     W momencie, gdy Styles skończył opowiadać swój miniony dzień, Niallowi udało się dojechać do bazy.

__________________________________
Echo(Zuza): 3/4 tego rozdziału pisałam ja, więc liczę, że będzie duuuużo komentarzy :) Chciałyśmy wam podziękować za to, że pod ostatnim rozdziałem pojawiła się większa ilość komentarzy niż zwykle! To wiele znaczy, naprawdę. Duża część tego rozdziału jest całkowicie spontaniczna, więc mam nadzieję, że jest w miarę okej. Po raz kolejny pojawia się nasz szalony Styles! Co jeszcze? Em... Oby ilość komentarzy rosła i rosła! Miło by było, gdybyście polecili nas na twitterze :) Kocham was i do następnego piątku! x
Oshawott(Karola): Ja wam powiem, że sama lałam z części, którą pisała Zuza xD Ja nie miałam specjalnego udziału jakoś w ten rozdział. Nie czujcie się zawiedzeni. #SkromnaJa Moja wina, że nie dodałam wczoraj rozdziału, bo kompletnie zapomniałam. :c wybaczcie. 


CZYTASZ = KOMENTUJESZ

7 komentarzy:

  1. TO.JEST.MOJE.ULUBIONE.FF. ;O
    Wchodzę tu codziennie i patrzę czy czegoś nie dodałyście awww kocham to <3 !

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne, :)
    Kurcze randka pozniej wpadniecie księznicki do mieszkania Zayna
    Historiia Harrego bardzo fajna i śmieszna zarazem hehe
    @JustinePayne81

    OdpowiedzUsuń
  3. Faaajne :3 błędów mało widzę, treścią nadrabiacie :D czekam na więcej :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Da... da... daaa...!
    Kocham <3333333333333

    OdpowiedzUsuń
  5. Więcej Sheili! Ale ogólnie to mi sie podoba, czekam na następny :) xx

    OdpowiedzUsuń