- Sheila? - zawołał ją Zayn i rozejrzał się dookoła.
Zdyszany nie dostrzegł jej, stojącej za kontenerze. Oparł się plecami o budynek jakiegoś sklepu odzieżowego. Dopiero po chwili zauważył spoconą dziewiętnastolatkę, której twarz zakrywały gęste pasma włosów.
- Co się stało? - wydyszał, prostując się i podszedł do dziewczyny.- Nic - podniosła na niego wzrok. - Na prawdę nic.
- Zwiałaś jakbyś jakiegoś mordercę zobaczyła.
Podniosła swoją torbę i odeszła kawałek. Zayn jak natręta mucha dotrzymywał jej kroku, próbując wydusić z niej powód, dla którego uciekła z Milkshake City.
Sheila spojrzał na niego kątem oka i gwałtownie przystanęła, co skutkowało tym, że Mulat zatrzymał się sekundę po niej. Uniósł lewą brew i wsunął dłonie do kieszeni czarnych spodni, kołysząc się delikatnie na piętach. Spojrzał na pasy, które znajdowały się zaraz za dziewczyną. Paliło się zielone światło, więc modlił się, by szatynka ruszyła się z miejsca, jeżeli chcą zdążyć.
- Czemu za mną idziesz? - skrzyżowała ręce na wysokości piersi.
- Ponieważ obiecałem ci shake'a? - powiedział to tak, jakby było to najoczywistszą rzeczą na ziemi.
- Nie wypaliło, więc możesz sobie iść. - powiedziała trochę ostro i odwróciła się, wchodząc na jezdnię. Nie usłyszała nawoływania Zayna. Pogrążyła się we własnych myślach, przez co nie spojrzała na sygnalizację świetlną. Czerwone zabarwienie na przejściu dla pieszych nie wróżyło niczego dobrego.
Głośne trąbienie i pisk hamulców spowodował, że obejrzała się na bok. Auto dosyć zręcznie przejechało obok niej, nie licząc tego, że zahaczył lusterkiem o jej ramię. Upadła na kolana i poczuła przeszywający ból w ramieniu. Huk spowodował, że zamknęła oczy i popatrzyła na pojazd, który wjechał w hydrant. Woda rozprysnęła się dookoła, a ludzie zaczęli przyglądać się całemu zdarzeniu.
Z czarnego Lamborghini Gallardo Nera wysiadł postawny mężczyzna, dość krótko obcięty. Jego ciało widocznie się spięło, a twarz przybrała lekko czerwony odcień. Sheila uważnie mu się przyglądała, po czym podniosła się z asfaltu, trzymając obolałą rękę ugiętą w łokciu.
- Ty popieprzona... - uniósł głos, ale gdy tylko przyjrzał się nastolatce, jego mina nawet nie złagodniała. - To znowu ty?!
Zayn podbiegł do niej i spojrzał na przestraszoną twarz. Zbyt mocno ścisnął jej ramię, ponieważ jęknęła i wyszarpnęła obolałą kończynę. Popatrzyła na niego jak na wroga, po czym została przygwożdżona do słupa. Jej oddech jak i bicie serca gwałtownie przyspieszyło, kiedy jej wzrok padł na twarz wściekłego dwudziestoparolatka. Przełknęła głośno ślinę, czując jak wydycha na nią powietrze z lekko opuchniętych od przygryzania warg.
- Kolejny raz wpadasz mi pod koła, laleczko. - wręcz warknął jej do ucha.
- To n...nie specjalnie. - pisnęła. - Przepraszam.
- Musisz się jakoś zrekompensować. - nosem musnął jej policzek.
- Nie zapędzaj się. - Zayn stanął w obronie Sheili, odrywając nachalnego i dosyć groźnego faceta od swojej nowej koleżanki.
- A kim ty, do cholery, jesteś? - szatyn popchnął go, przez co Zayn wpadł na bagażnik jego zniszczonego samochodu. - Mam prawo robić co chcę, gnojku i lepiej nie zapisuj się na mojej czarnej liście.
Stanley wykorzystał moment nieuwagi i Sheili, i Zayna, dzwoniąc do Nialla. Streścił mu całe zdarzenie w dwóch zdaniach i rozkazał mu w trybie natychmiastowym pojawić się na ulicy, zanim zjawi się tu policja i straż pożarna.
- Czy możemy załatwić to jakoś...ugodowo? - zasugerowała nieśmiało dziewiętnastolatka.
Zaśmiał się gardłowo i odepchnął Malika od samochodu, szarpiąc go za koszulkę. Mulat poprawił ubranie i zgromił go wzrokiem.
- W zasadzie... jest taka jedna rzecz - zmierzył ją wzrokiem od góry do dołu. - Umów się ze mną.
Uznała, że zwariował. Jej usta delikatnie się rozchyliły w geście zdziwienia, a oczy wytrzeszczyły.
Tymczasem blondyn wysiadł ze swojej furgonetki, która chwilowo zastępuje jego zepsuty pojazd. Gwizdnął pod nosem, próbując oszacować sobie, ile trzeba będzie zapłacić za naprawdę zniszczonego lamborghini.
Zaraz za Horanem pojawiła się Cassie. Skrzyżowała swoje ręce na wysokości piersi i poczuła narastającą w niej złość, widząc jej jeden z ulubionych samochodów w opłakanym stanie.
- Coś odpieprzył? - zapytała, wpatrując się w Stanleya.
- Panienka wpadła mi pod koła - obrócił się z uśmiechem w miejsce, gdzie jeszcze przed kilkoma sekundami stała Sheila. Jego mina zrzedła i zaczął się nerwowo rozglądać. Przyciągnął do siebie blondynkę i wskazał jej palcem uciekającą postać, jaką był Zayn.
- Kto to jest? - zapytał niskim głosem.
Cassie bez problemu rozpoznała postać Malika, jednakże nadal nie wiedziała jak on się nazywa.
- Nie wiem. Kojarzę go ze szkoły - odpowiedziała mu.- Dowiedz się kto to - powiedział zdecydowanie.
- Co będę z tego mieć? - Blondynka uniosła prawą brew. Mogła w tym momencie ubić przecież dobry interes.
- Nawet o tym nie myśl - mówił Stanley, idą w stronę swojego zniszczonego samochodu. - Niall, ty się tutaj udziel, bo twojej siostrzyczce znowu zachciało się hery.
Horan poczuł ucisk w żołądku. Martwił się o siostrę. Pomimo tego, że był, kim był, to i tak nie popierał narkotyków, czy papierosów. Szczególnie jeżeli chodziło o jego młodszą siostrę.
- Rozmawialiśmy o tym, Cassie - powiedział blondyn niemalże niedosłyszalnie.
- Nie jestem twoim zwierzakiem, któremu możesz mówić co ma robić - podeszła do niego. - Nie jestem twoją własnością, Niall - szepnęła mu do ucha.
W pewnym sensie zabolało go to. Jeszcze niedawno mógł powiedzieć "Jestem starszy i dopóki nie będziesz pełnoletnia, ja jestem za ciebie odpowiedzialny". Powoli musiał się godzić z faktem, iż jego malutka siostrzyczka dorasta.
- Wracajmy już do domu - powiedział blondyn.
- A mnie zostawicie tutaj samego? - Szatyn zbulwersował się. - Nie po to do was dzwoniłem - podsumował.
- Może i masz racje, ale to twój samochód i twój wypadek - uznał Niall.
- On ma rację - Cassie poklepała Stana po plecach, po czym ruszyła w stronę samochodu.
- Dobra! Zapamiętam wam to - Anderson wymachiwał rękoma. Jednakże, gdy zobaczył w oddali znany mu dobrze samochód, który należał do jednostki policyjnej, wiedział, że lepiej będzie, jeżeli jego przyjaciele odjadą.
Cassie, gdy otworzyła drzwi furgonetki, zobaczyła Stylesa skulonego na siedzeniu. Wyglądał tak uroczo i spokojnie, że aż żal było jej go budzić. Usiadła więc obok niego, starając się go nie budzić.
Chwilę później w samochodzie siedział także Horan. Różnica była taka, że Niall siedział za kierownicą, a Hazza i Cas, na miejscu pasażera, na tyłach.
Jechali tak naprawdę bez celu. Krążyli furgonetką po mieście. Nie tak planowali ten wieczór, nie tak planowali ten weekend.- Przerażasz mnie ostatnio, Cas - powiedział Niall.
- Ty mnie przerażasz od zawsze i jakoś nic sobie z tego nie robię - mówiła niskim tonem.
Blondyn nie wiedział co odpowiedzieć. Do tej pory uważał, że to co robi, nie powinno nikogo interesować, ale w tym jednym momencie zdał sobie sprawę, że dawał przykład młodszej siostrze. Narkotyki, imprezy, pobicia, napady... To wszystko przecież stworzyło na pozór słodką Cassie Evans, ale również niebezpieczną i nieprzewidywalną Cas - młodszą siostrę Nialla Horana. Chłopakowi przecież trudno pogodzić się z czymś takim. Wyobrażenia Nialla, kilka lat wstecz, nie sięgały aż tak daleko. Nie wyobrażał sobie jaka Cas będzie, gdy stuknie jej osiemnastka. Ba! Nawet dziewiętnastka.
Chłopak westchnął, po czym wyznaczył sobie trasę, a następnie nią jechał. Evans, jak i Horan - nie odezwali się już do siebie.
___________________
Echo(Zuza): Uuuu zaczyna się coś dziać! Zaczyna się akcja powoli rozkręcać :').... A tak poza tym chciałam powiedzieć, że jestem zadowolona, iż jest was tutaj coraz więcej :3 Jeżeli opowiadanie wam się serio podoba, to nie miałabym nic przeciwko, jeżeli ktoś z was zechciał nas polecić na twitterze :3 Oczywiście chciałabym też was zachęcić do wejścia w zakładkę Nasze Blogi & Ask [KLIK], a być może coś jeszcze wam się spodoba... A może macie jakieś pytania? ^^ W każdym razie kocham was x
Oshawott(Karola): Nie jestem zbytnio rozmowna, bo dużo się dzieje, a do tego leci Brits i jestem zbyt zapatrzona, by sklecać jakieś normalne zdania. Więc... Czytelników przybywa i może komentarzy też by mogło? :) Było by nam tak baardzo miło, gdybyście wyrażali swoje opinie tam, tam na dole xD
CZYTASZ=KOMENTUJESZ

Wspaniałe dziewczynki :p
OdpowiedzUsuńDobra robota. Jestem z Ws dumna.
Naprawdę się rozkręca.
@JustinePayne81
JEJKU JEJU JEJKU.
OdpowiedzUsuńC U D O W N Y ! <3
czekam na nastepny :D
+ zapraszam do mnie w wolnej chwili :3
K. O. C. H. A. M <3
OdpowiedzUsuńJak zawsze świetny *o*
OdpowiedzUsuńCudowne gify <3 Szczególnie Stanley'a *-*
OdpowiedzUsuńAle opinia miała być czegoś innego prawda? XD
Love, love, love
Nie mam czego komentować żal .-.
W ramach treści przestałem zwracać uwagę na błędy xD W związku z tym jestem przekonany, że ich ilość zmalała do akceptowalnego poziomu :D Czytam dalej :D
OdpowiedzUsuń