niedziela, 9 lutego 2014

Rozdział 2: Zayn, nie radzę ci nic kombinować.


     Kolejny poranek mijał Cassie tak samo, jak każdy inny. Niall przyszedł do jej pokoju, podciągnął żaluzje, a następnie delikatnie ją szturchał. Blondyn był jedyną osobą, której z rana Cas nie miała ochoty zabić. I to w sumie, tylko dzięki niemu chodziła do szkoły. Wiele razy miała ochotę ją rzucić, ale u nastolatków to normalne, prawda?
     Dziewczyna stała właśnie przed swoim miejscem zamieszkania. Był to ogromny dom jednorodzinny na przedmieściach Londynu, w zielono-brązowych barwach. Pięknie współgrała przy tym wiosenna pogoda. Pomimo tego, iż podwórko nie było specjalnie zadbane, to i tak wszystko tworzyło ciekawy klimat.
     - Niall, ile można na ciebie czekać? - krzyknęła, po czym usiadła na chodniku, który znajdował się tuż obok płotu oddzielającą ich działkę od innych.
     - Już idę - zza drzwi wyjściowych wychylił się blondyn.
     Na swoje stopy nasunął białe adidasy, po czym na swoje ramiona zarzucił skórzaną kurtkę. Przeszedł przez futrynę, po czym z kieszeni spodni wyjął pęk kluczy, a następnie jednym z nich przekręcił zamek w drzwiach. Nacisnął jeszcze klamkę, by upewnić się, iż nikt się nie włamie.
     Tymczasem Cassie postanowiła zapalić papierosa.
     - Akurat teraz musiałaś zapalić? - zapytał Niall, idąc w kierunku przyrodniej siostry.
     - Zaczęło mi się nudzić - odpowiedziała, nie okazując żadnych emocji.
     - Niszczysz tym siebie - blondyn wyrwał dziewczynie z ręki, jak to mówił "świństwo", po czym rzucił na ziemię i przydeptał.
     - Niall! - Cassie podniosła ton.
     - Nie chcę słyszeć, że palisz, bo siebie niszczysz - tłumaczył się, rzucając w dziewczynę kaskiem, który właśnie zdjął z kierownicy motocyklu, którym mieli dojechać do szkoły.
    - No chyba cię popierdoliło do reszty - Cas założyła na głowę nakrycie głowy, które miało ją chronić. - Nie jestem już małą dziewczynką, zrozum to. Jestem pełnoletnia! - krzyknęła. - Poza tym, ty robisz gorsze rzeczy i dobrze wiesz o czym mówię - spojrzała na brata specyficznym wzrokiem, który miał mu wyjaśnić wszystko.
     - Dobra, skończmy ten temat - Niall się zdenerwował.
***
    Mało kto zmienia szkołę, będąc w ostatniej klasie. Ciężko przecież wtargnąć do nowej klasy, gdzie są utworzone już grupki, a ty, jako osoba nowa, czujesz wtedy, że nie pasujesz nigdzie. Kto by chciał pozostać sam? A jeżeli już masz się z kimś kumplować, to jest to jakiś klasowy frajer?
     Zayn mimo wszystko postanowił spróbować, ale nie wiedział, że właśnie ta decyzja odmieni jego życie.
     Po szkole rozległ się dzwonek, który głosił, że czas na przerwę obiadową. Malik w końcu miał mieć godzinę odpoczynku. No, może nie do końca. Łaził za nim ciągle klasowy kujon i źródło plotek, Eric. Opowiadał o każdej osobie ze szkoły, utwierdzając w swoich wypowiedziach najmniejsze szczegóły. Zayn postanowił nie wierzyć we wszystko, co nowy kolega mówi, ale starał się również zapamiętać każde słowo.
     Eric nie szczędził sobie wskazywania palcem niektórych osób, przez co zwracał na siebie uwagę. Przecież każdy był ciekawy, co tym razem młody Brown wymyślił.
     - A ta tleniona blondynka, to Melanie Night. Największa puszczalska w szkole. Ponoć jej rodzice wychowują już trójkę jej dzieci. Żałosne - mówił Eric, po czym wziął kęsa kanapki, którą sam rano przygotował.
      Brotka*, bo tak mówili na niego rówieśnicy, nie jadał szkolnego lunchu. Nienawidził jedzenia ze stołówki, więc rano szykował sobie kanapki i jakieś owoce, by potem nie musieć jeść tego, co wszyscy.
      Chłopacy udali się na nadworną część stołówki. W momencie, gdy odkładali tace na stół, Zayn zauważył pewną blondynkę, która na pierwszy rzut oka nie wydawała się być interesująca. Zaś gdy Mulat dokładniej się jej przyjrzał, zauważył że nie jest taka zwyczajna. Miała w sobie coś, czego nie był w stanie zauważyć u żadnej innej dziewczyny. Ku zdziwieniu chłopaka, siedziała przy stoliku sama. Nie miała nawet nic do jedzenia, tylko co jakiś czas wyciągała rękę po puszkę koli, którą już po jednym łyku odstawiała z powrotem.
     - Stary, na nią nie licz - odezwał się nie kto inny, jak Eric.
     - Dlaczego? - Zapytał zdziwiony Mulat, przy czym nie spuszczał wzroku z blondynki.
     - Cassie Evans?! - Eric wręcz krzyknął, co zwróciło uwagę Cas. Gdy tylko to zauważył, zakrył dłońmi usta. - Cassie jest osobą, z którą lepiej nie zadzierać - kontynuował szeptem, co jakiś czas zerkając na dziewczynę.
     Nie dało się ukryć, że ona również i spoglądała na niego. Pomimo tego, iż był to wzrok, który wyrażał, jak bardzo ona nim gardzi, ale również nie dało się nie zauważyć, że dziewczyna nie ma zamiaru podejść, co zaczęło Brotkę zastanawiać. W momencie, gdy zdał sobie sprawę, czyją uwagę na siebie zwrócił, widział raczej siebie z podbitym okiem.
     - Zayn, nie radzę ci nic kombinować. I tak nie masz u niej szans - Eric zauważył już co się święci.
     - Może masz rację - Malik upił łyk stojącej na stoliku puszki pepsi. - Może nie powinienem, ale raczej się skuszę - uśmiechnął się na samą myśl o tym. - Ma jakieś słabości? - Według Zayna każda "zła" osoba, ma jakieś słabości.
     - Widzisz tego chłopaka? - dyskretnie wskazał palcem chłopaka po drugiej stronie ulicy.
     - Widzę.
     - To właśnie on jest jej słabością.
     Zayn przyglądał się dokładnie blondynowi, który opierał się o czarny motocykl. Chłopak obserwował najprawdopodobniej Cassie.
    - Dlaczego on stoi tam, a nie podejdzie do niej? - Malik miał nadzieję, że Eric zna odpowiedź.
    - Plotki mówią, że czai się na nią jakiś szaleniec, więc jej banda, teraz na każdym kroku ją pilnuje. Tak to jest, jak nie uważa się, z kim się rozmawia - jak na zawołanie Brown znał odpowiedź.
    - Ciekawe, bardzo ciekawe - Zayn starał się przestać spoglądać na dziewczynę, jednak jej inność sprawiała, że jeszcze bardziej ciekawiła go jej osobowość.
    - Jeżeli zamierzasz wejść w to gówno, w którym oni siedzą, to mogę ci powiedzieć tylko jedno... Jesteś szalony, Zayn - podsumował Eric.
***
     Sheila kurczowo trzymała książki przy swojej klatce piersiowej, po czym podeszła do szafki i otworzyła ją za pomocą szyfru. Wyjęła swoją torbę ze środka i rozejrzała się dookoła. Wzięła jeden listek gumy miętowej do ust i schowała podręcznik od historii do wnętrza metalowego mebla. 
     Wzdrygnęła się i cichutko pisnęła, kiedy trzask drzwiczek echem rozniósł się po korytarzu. Spojrzała na blond włosy, które falami opadały na ramiona Cassie, która przodem do nieśmiałej nastolatki oddalała się od niej. Uspokoiła bicie swojego serca, po czym od nowa otworzyła szafkę i wzięła do ręki książkę od matematyki i włożyła ją do torby.
     Oddaliła się od ściany i udała się wzdłuż korytarza, po czym zatrzymała się pod salą z numerem dwadzieścia trzy. Upiła łyk wody, którą miała wewnątrz swojej torby i odwróciła się, chcąc usiąść na ławce. Na jej nieszczęście ktoś wpadł prosto na nią, przez co napój wylał się na jej zieloną, dosyć szeroką bluzkę. Westchnęła pod nosem, po czym uniosła wzrok. Pierwsze, co rzuciło się w jej oczy, to szerokie, postawne ramiona okryte skórzaną kurtką. Na jego opalonej szyi wisiał naszyjnik z zawieszką w kształcie pistoletu. Przełknęła ślinę i popatrzyła prosto w karmelowe oczy nastolatka, po czym wciągnęła powietrze głęboko do płuc.
     - Przepraszam, na prawdę nie chciałem - powiedział, odbierając prawie pustą butelkę od dziewczyny.
     - Nic się nie stało - szepnęła, próbując zasłonić mokry materiał swoim swetrem. - Każdemu może się zdarzyć. 
     - Nie możesz chodzić w mokrej koszulce. Pożyczę ci moją, którą miałem na trening... - widząc jej krzywą minę, zachichotał. - Nie, nie używałem jej.
     - Och... - zarumieniła się. 
     - Jestem Zayn - wyciągnął dłoń w jej stronę.
     - Sheila - odparła nieśmiało, ściskając jego szorstką i dużą dłoń.
     - Więc... - wskazał ręką na korytarz. - Chodźmy. Przebierzesz się.
     - Na prawdę nie trzeba...
     - Nalegam - uśmiechnął się, a dziewczyna w końcu mu uległa. Ścisnęła pasek swojej torby i poszła za nim, po chwili go doganiając i idąc tuż przy nim. Ich ramiona ocierały się o siebie. 
     Zagarnęła włosy za ucho, po czym kątem oka spojrzała się na zbiorowisko uczniów. Poczuła, że policzki ją pieką ze wstydu. Zayn przypatrzył się skrępowanej Sheili, po czym otworzył swoją szafkę i wyciągnął z torby sportowej czarną koszulkę. Podał ją nastolatce i trzasnął drzwiczkami, wywołując wzdrygnięcie się u Sheili.
     - Strachliwa jesteś, co?
     - Trochę - westchnęła. - Jak ci później ją oddać? 
     - Dogadamy się kiedy indziej - puścił jej oczko i oddalił się.

________________________________________________________
*Brotka - Połączenie nazwiska "Brown" i słowa "plotka".

Echo(Zuza): Cóż... Trochę się rozpędziłam i napisałam większość rozdziału. Niby znowu się nic specjalnego nie działo, ale wszyscy wiemy, że zazwyczaj pierwsze rozdziały, to tak naprawdę wprowadzenie do historii bohaterów. Mam nadzieję, że mimo wszystko rozdział się wam spodobał i napiszecie w komentarzach swoje przemyślenia.
Oshawott(Karola): Ja nie wiem, co dopisywać, lol. Po prostu nadkanfkmdknfkj lubię to opowiadanie, hehe. Jeszcze nie wiem do końca za co, ale je lubię. :) 

czytasz = komentujesz

7 komentarzy:

  1. Zaczęłam czytać i vgbhndbdhcsx jeju świetne to jest. Obym nie musiała długo czekać na następny rozdział.

    @luvmyjadley

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytam i uwielbiam. Jest Zayn i Niall więc dla mnie jest idealnie! No Collins i Roberts *o* Na razie czekam na rozkręcenie się akcji, ale jestem dobrej nadziei :) Piszcie dalej i życzę weny!
    @WoahJuliet (badboyfairytale.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochaniutkie. Nie da się tego czytać przez kolor tekstu. Ktoś wchodzi, patrzy i nic nie widzi, a nie chce mu się zaznaczać kursor, więc słońca...zmieńcie kolor na jaśniejszy, żeby było początek posta widać. Inaczej większość czytelniczek nie będzie chciała tak czytać. Gdyby coś to nie miało być obraźliwe. Zapraszam do mnie (moje blogi są wyświetlone na moim profilu, czyli Lady Blues)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogłabyś dać screen. Wydaje nam się, że wszelkie kolory są dobrane w miarę dobrze. Mogłabym wiedzieć na jakim urządzeniu czytałaś? :)

      Usuń
  4. AHAHAHAHAHA, CAS ZGASIŁA NIALLA XD
    ZEN TAK BARDZO SZALONY, HE
    wiem, że komentarz taki z dupy wyciągnięty trochę, ale jestem trochę zmęczona i nawet nie mam ochoty się rozpisywać.
    mimo wszystko wiecie, że CHCĘ JUŻ NASTĘPNY ROZDZIAŁ, A WIEM, ŻE MACIE ICH PRZYNAJMNIEJ 6, HEHEHE
    kocham Was xx

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmm, ciekawe jak to tam dalej będzie z Zaynem :)
    Rozdział świetny!
    AHA! I śliczny wygląd bloga :)))
    -@luuuvmyswaggy

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wiem, czy się rozkręcacie, czy coś, ale gratuluję, błędów jest mniej :D Czytam dalej. Nie mówię, że mnie to wkręciło, ale z braku innego zajęcia przeczytam. Ogólnie nie jest źle :D

    OdpowiedzUsuń